Jest 9 lutego, przez ostatnie 4 miesiące przybyło mi 25 kilogramów!! Mam w tej chwili 87 kilogramów!! Właściwie jakoś się tym specjalnie nie przejmowałam, ale zaczęłam po kłótni z moim facetem, który będą w nerwach powiedział mi, że jest mnie o 30 kilogramów za dużo. Oczywiście później mnie za to przepraszał, płakał do słuchawki, a ja mu przebaczyłam, ale…. coś we mnie pozostało. Nigdy dotąd nie było żadnych komentarzy dotyczących mojej nadwagi, aż do dzisiaj….. W pierwszej chwili pomyślałam sobie, że nie będzie żadnego odchudzania, a jak mu się nie podoba to niech spada, ale….
….ale spodnie rozłażą się w szwach, bluzki się nie dopinają, codziennie mam problem z ubraniem się i wstydzę się wyjść na ulicę…. I co gorsza – codziennie jest coraz gorzej, bo nadwaga się powiększa i czuję, że z dnia na dzień jestem coraz “większa”. Mam koleżankę, której problemem jest niedowaga. Wygląda jak szczapa, może zjeść co chce i ile chce i nic!!!
Jak ja jej zazdroszczę – chętnie bym się z nią zamieniła….
Kupiłam sobie jakieś pigułki wspomagające odchudzanie, które podobno neutralizują 1000 kalorii na dobę. Zdecydowałam się na odchudzanie, uznałam, że potrzebna jest mi jakaś dieta, ale żeby dać radę potrzebuję wspomagania. Te pigułki mają mi w tym pomóc. Planuję schudnąć do 70 kilogramów do 1 kwietnia. Odchudzanie i dieta wymagają wyrzeczeń, ale muszę to zrobić.
A więc do dzieła!!!